Zawierzeni Sercu – nasza droga do Miłości
Czerwiec ma w sobie coś szczególnego.
To czas, kiedy Kościół kieruje nasze spojrzenie ku Najświętszemu Sercu Pana Jezusa. Sercu, które kocha bez końca. Ale dla mnie to także miesiąc rozkwitu. Nie tylko wokół mnie, ale i we mnie.
Ogrody wypełniają się wonią piwonii – kwiatów, które kocham. Ich miękkie płatki przypominają mi o otwartości. O sercu gotowym przyjąć Miłość. A obok nich rośnie rumianek – prosty, cichy, wierny. To on królował podczas naszego święta. To jego zapach unosił się w kościele, gdy z Mariuszem szliśmy w stronę ołtarza. (Dziękuję Ci, Aniu )
Czerwiec to dla mnie czas osobistego świętowania.
Właśnie mija okrągła rocznica mojego sakramentalnego małżeństwa. Kiedy patrzę wstecz, nie widzę tylko wspólnej codzienności. Widzę drogę. Drogę, która prowadziła coraz bliżej do Serca. Najpierw mojego. Potem – naszego.
Bo dziś to już nie tylko ja. To także mój mąż. I razem – jako małżonkowie – żyjemy w rytmie Trzech Serc: mojego, jego i Jego.
Zrozumiałam, że jedność nie rodzi się z samego uczucia. Rodzi się z wyboru. Z zawierzenia. Z codziennego „tak” – także wtedy, gdy nie wszystko układa się po ludzku.
Decyzja, by zawierzyć nasze małżeństwo Najświętszemu Sercu Jezusa, była naszym najważniejszym wspólnym wyborem. Od tej chwili Jego Serce stało się naszym schronieniem. Naszą siłą, gdy sił brakowało. Światłem, gdy nie wiedzieliśmy, którędy iść. Pokojem, gdy serce ogarniał niepokój.
Święty Jan Paweł II powiedział:
„W Sercu Chrystusa człowiek otrzymuje zdolność miłowania.”
A święty Leon Wielki przypomina:
Serce Boga jest źródłem nieskończonego miłosierdzia i czułej miłości, które nigdy nie przestają nas wołać do siebie.
I wreszcie – słowa, które poruszają mnie do głębi. Wyznanie św. Małgorzaty Marii Alacoque:
„Oto Serce, które tak bardzo umiłowało ludzi, że niczego nie szczędziło, aż do całkowitego wyniszczenia, aby okazać im swą miłość.”
To nie jest pobożna metafora.
To prawda, która przemienia.
To Serce naprawdę istnieje. I naprawdę kocha.
Z tego doświadczenia zrodziła się kolekcja „Kochające Serce – in Corde Dei”.
Nie jako projekt.
Nie jako ozdoba.
Ale jako świadectwo.
Noszę ją blisko. Nie tylko jako biżuterię, ale jako znak.
Znak, że jestem kochana.
Znak, że mam gdzie wracać.
I chcę się tym dzielić.
Bo wiem, że są serca, które dziś bardzo tego potrzebują.
Może właśnie Twoje.
Jeśli wchodzisz w ten czerwiec z jakimś ciężarem – pamiętaj:
Jest Serce, które bije także dla Ciebie.
Które wszystko rozumie.
Które kocha Cię aż do końca.
Popatrz dziś w swoje serce.
I pozwól mu rozkwitnąć w blasku Jego Miłości.
Tak po prostu. Cicho. Prawdziwie.
A jeśli chcesz, pomódl się dziś ze mną:
Jezu, cichy i pokornego Serca,
naucz moje serce być podobnym do Twojego.
Przyjmij to, co we mnie kruche i zagubione.
Przytul to, co zmęczone i poranione.
I spraw, bym umiała kochać tak, jak Ty mnie kochasz.
Amen.
„Moje Boskie Serce jest tak przepełnione miłością do ludzi, że nie może dłużej powstrzymywać płomieni tej żarliwości – musi je rozlać.”
– Jezus do św. Małgorzaty Marii Alacoque
Z Miłością,
Dorota
